Proces twórczy krok po kroku

No comments exist

Tworząc stronę, dałam porwać się ambicji i uparłam się sama przygotować wszystkie grafiki (z wyjątkiem zdjęcia na stronie głównej, oczywiście). Mało przy tym nie padłam, ale koniec końców udało mi się dopiąć swego.

Największym wyzwaniem okazało się być narysowanie niby-okładek/plakatów do działu „Książki”. Pragnęłam stworzyć grafiki oddające istotę moich powieści – zarówno tych już ukończonych jak i tych, nad którymi nadal pracuję. Początkowo eksperymentowałam z malarstwem cyfrowym („okładka” Tysi z Zębatej Twierdzy), jednak nawet osoba tak uparta jak ja musi czasami przyznać, że coś się nie sprawdza. Dlatego dla trzech pozostałych rysunków wybrałam kolorowy, kreskówkowy styl nawiązującym do klasycznych filmów Disney’a.

Takie grafiki na pierwszy rzut oka mogą wyglądać na dziecinne i proste, ale narysowanie ich jest znacznie bardziej skomplikowane niż się wydaje. Pozwól, że zademonstruję, jak mniej więcej ów proces wygląda.

 

Krok 1: Udawajmy, że to porządny szkic.

1

Wielu artystów rysuje dwa szkice. Najpierw wstępny: prosty, posiadający niewiele szczegółów, mający jedynie określić, gdzie znajdują się poszczególne elementy i jak są ustawione.

Następnie przychodzi pora na drugi: dopracowany, z dużą ilością szczegółów, bliski temu, jak będzie wyglądał skończony obrazek, czekający tylko na to, aby pociągnąć go tuszem. Ja tymczasem zazwyczaj rysuję tylko jeden, ten pierwszy, chaotyczny. Dlaczego? Czyżbym była leniwa?

Nie! Eee, to znaczy, tak, to też. Jednak przede wszystkim chodzi o to, że rysując, wolę mieć duże pole do interpretacji. Taki chaotyczny szkic prezentuje sobą całą masę możliwości: linię mogę postawić tu albo tam, postać nieco pogrubić lub wprost przeciwnie – sprawić, aby sprawiała wrażenie jeszcze chudszej.

Wprost uwielbiam wyobrażać sobie te wszystkie fantomowe, potencjalnie istniejące pociągnięcia pióra, zastanawiając się, które dadzą najlepszy efekt i pozwolą mi oddać wszystko to, co chciałam przekazać.

 

Krok 2: Wyłoniony z chaosu.

2

Rysowanie na komputerze ma tą zaletę, że szkic i kontury można rysować na oddzielnych warstwach. Kiedy skończymy już nakładanie tuszu, starczy usunąć tą, na której znajduje się szkic i… voilà! Bezwładna plątanina przypominająca rozpaćkane spaghetti zmienia się w czytelny rysunek!

 

Krok 3: Gdzie i kiedy?

4

Przyznam ze wstydem, że malowanie tła nadal sprawia mi trudność. Rysowanie elementów nieożywionych i roślin jakoś nigdy nie dawało mi tyle satysfakcji co portretowanie ludzi lub zwierząt.

Ostatnio odkryłam, że szybkie naszkicowanie ogólnego zarysu scenerii bardzo ułatwia pracę nad tłem. Pomaga także w doborze kolorów, które nie gryzą się z pozostałymi częściami obrazka.

 

Krok 4: Ładne, ale płaskie.

5

Tło ma więcej szczegółów, nałożone kolory dodają postaciom blasku, aż trudno się nie uśmiechnąć, patrząc na wynik swych wielogodzinnych starań. Rysunek wygląda na już skończony… jednak wcale taki nie jest!

Spójrz tylko na ten postaci! Nie sądzisz, że wyglądają dość płasko? Przypominają papierowe laleczki, a nie prawdziwe osoby z krwi i kości. Na szczęście w trymiga zaradzi temu cieniowanie. Przyznam, że potrafi być uciążliwe, jednak warto poświecić tą dodatkową godzinę czy dwie rysunkowi. Cieniowanie pomoże nam zaznaczyć bryłę i stworzyć złudzenie, że mamy do czynienia z trójwymiarową powierzchnią.

 

Krok 5: Jeśli je kochasz, pozwól im odejść. 

6

Chyba nie ma powodu, abym rozpisywała się na temat tego kroku. W końcu opisałam go aż nazbyt szczegółowo w poprzednim poście. Zamiast wiec słuchać mojego gderania, wysłuchajmy tego, co Ty masz do powiedzenia!

Jak wygląda Twój proces twórczy? Przez jakie etapy przechodzisz, rysując, pisząc, gotując lub robiąc cokolwiek innego? Który jest dla Ciebie najprostszy? A który przychodzi Ci z trudem? Każdy Twórca jest inny, dlatego wprost nie mogę się doczekać Twoich odpowiedzi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *