Sekretna historia Marty Tarasiuk

No comments exist
A dzisiaj mamy na blogu coś nowego: pierwszy post gościnny! Napisała go moja przyjaciółka, która niegdyś o mało co nie została pisarką. Na pożytek tego tekstu nazwijmy ją „Jaskółką” (sama sobie wybrała pseudonim, więc proszę się mnie i mojego gustu nie czepiać).
Jaskółka jest jedną z pierwszych osób, które zaczęły wspierać mnie w moim dążeniu do zastania pisarką. Gdyby nie ona, sama nie wiem, gdzie by my się dzisiaj znajdowała (kłamstwo, doskonale wiem gdzie: na Uniwersytecie Medycznym, studiowałabym elektroradiologię). Nie mogę odżałować, że prawdopodobnie nigdy nie ujrzymy na półkach książki Jaskółki (a była piekielnie blisko wydania, dziewczyna już prawie podpisywała umowę z wydawnictwem). Dobrze, że możemy chociaż podziwiać perełkę zamieszczoną poniżej. Ponieważ mojej autobiografii zamieszczonej na stronie brakuje paru szczegółów, Jaskółka podjęła się wypełnienia kilku z owych luk.
Ja ze swojej strony powiem, że wszystko, co przeczytacie jest najszczerszą prawdą, która na 100% się wydarzyła. Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek będzie pisać moją biografię, ma potraktować poniższy tekst jak niepodważalny fakt historyczny.
 
[Byłaś] Chomiczą archiwistką. W świecie chomików zajmowałaś miejsce w trzeciej klasie społeczeństwa, robiąc to, co wszyscy i nie wychylając się zanadto, ale Twój chomiczy ojciec był z Ciebie dumny, że poświęcasz się rodzinnej tradycji i jesteś pożytecznym członkiem społeczności.
Ale Ty zawsze pragnęłaś czegoś więcej. Uważałaś, że Twoje umiejętności marnują się wśród przedstawicieli Twojej rasy, gdyż są pospolite i przez to niedoceniane, nawet jeśli oddawałaś się swojemu zajęciu z większą pasją niźli inni. Porzuciłaś więc dom rodzinny, skazując rodzinę na niebyt, przez co Twój świętej pamięci ojciec odwalił kitę, a matka i szesnaścioro rodzeństwa popadli w depresję i niemoc, ale Ty wiedziałaś, że tak właśnie trzeba. Że tylko odchodząc będziesz mogła coś zmienić.
I tak przeniosłaś cały swój chomiczy dobytek, niosąc pusty tobołek z kawałka chusteczki oraz wykałaczki, i z policzkami wypchanymi nasionkami, do świata ludzi. Tam wreszcie mogłaś rozwinąć skrzydła. O ile chomiki mogą latać.
Niestety po drodze bardzo zgłodniałaś, pożerając wszystkie ziarenka, na których skrupulatnie wydrapałaś pazurkiem historię swojego krótkiego żywota w chomiczym świecie, i nie zostały nawet łupinki. Musiałaś pożegnać się z przeszłością i zacząć od nowa.
Tak, to był nowy start i początek wspaniałej przygody.
~Jaskółka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *